Iran: cztery tankowce w ogniu na Zatoce Perskiej, Teheran ostrzega bazy USA
Irańskie Strażnicy Rewolucji podają, że w północnej części Zatoki Perskiej trafiono cztery statki, które stanęły w płomieniach, a trzy inne miały wpłynąć na miny przy cieśninie Ormuz. Teheran ostrzega też Waszyngton przed dalszymi prowokacjami.
Irańska Marynarka Wojenna Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej poinformowała, że w północnej części Zatoki Perskiej zaatakowano jednocześnie cztery tankowce. Jak przekazała agencja Reutera, według komunikatu jednostki te miały uczestniczyć w, jak to określono, nielegalnym przemycie ropy naftowej. Statki zapaliły się, a korpus twierdzi, że namierzono je w środę.
Ta sama formacja przekazała, że trzy kolejne jednostki zderzyły się z minami na zachód od cieśniny Ormuz. Nie podano jednak szczegółów dotyczących okoliczności tych zdarzeń ani stanu statków i ich załóg. Dane pochodzą wyłącznie od strony irańskiej, a źródła nie zweryfikowały ich niezależnie.
Ostrzeżenie dla amerykańskiej armii
W tym samym komunikacie Korpus ostrzegł wojsko USA, że kolejne prowokacje mogą skończyć się mocniejszą odpowiedzią, wymierzoną w amerykańskie bazy w regionie. Do tego dochodzi już wcześniejszy spór o szlak przez cieśninę, który przed wojną był kluczową trasą eksportu ropy i gazu z Bliskiego Wschodu. Teheran zapowiadał wtedy przejęcie kontroli nad ruchem, a USA odpowiedziały blokadą irańskich portów.
Według Centralnego Dowództwa USA (CENTCOM) blokada pozbawiła Iran co najmniej 25 mld dolarów dochodów z ropy. Analityk firmy Kpler Homayoun Falakshahi, cytowany przez Iran International, ocenia, że zapasy ropy, które Iran mógł wcześniej przechowywać na tankowcach zacumowanych przy państwach azjatyckich, są już wyczerpane.
Propozycja pokoju i żądania Teheranu
W środę obie strony otrzymały nowy projekt porozumienia, przygotowany przez Katar i Pakistan. Zakłada on dostęp Iranu do zamrożonych środków w katarskich bankach w zamian za tajne inspekcje Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej w irańskich obiektach nuklearnych. Mimo sygnałów o pozytywnym odbiorze propozycji, władze w Teheranie oświadczyły, że rozmów z USA nie będzie, dopóki nie zostaną spełnione ich żądania. Chodzi m.in. o zakończenie blokady portów, zniesienie sankcji na irańską ropę i wstrzymanie działań zbrojnych na wszystkich frontach.
Sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu Mohsen Rezai odniósł się też do żądania Waszyngtonu, by wzbogacony uran opuścił kraj. Jak mówił, nawet niewielka ilość takiego materiału nie wyjedzie z Iranu, bo jest dla narodu ważnym zasobem. Strona amerykańska twierdzi, że głównym powodem wojny był program nuklearny Teheranu, a według izraelskich władz ryzyko powstania irańskiej broni atomowej było bardzo realne. Według źródeł Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej zgłosiła Iran do Rady Bezpieczeństwa ONZ, a jej szacunki wskazują, że zapasy wzbogaconego uranu pozwalałyby stworzyć kilka ładunków jądrowych.
Co to oznacza dla czytelnika w Polsce
Bezpośrednio z tych wydarzeń nie wynikają zmiany w codziennym życiu, ale napięcie wokół cieśniny Ormuz dotyka rynku surowców energetycznych, bo przez nią przepływa znaczna część światowego transportu ropy i gazu. Dalszy przebieg konfliktu zależy od tego, czy rozmowy pokojowe ruszą, czy dojdzie do kolejnych ataków na statki.