Lotnisko w Rijadzie znów przyjmuje loty. Huti: port nadal jest celem wojskowym
Dwa terminale lotniska im. Króla Chalida w Rijadzie mają od niedzieli wrócić do pracy po krwawym ataku rakietowym z 10 października. Jemeńscy rebelianci Huti ostrzegają, że port pozostaje ich celem, i wzywają pasażerów oraz linie do omijania go.
Władze lotniska w Rijadzie poinformowały, że od niedzieli ponownie uruchomią dwa terminale, które wcześniej zostały zamknięte. Decyzja zapada po ataku rakietowym z 10 października, który – jak podaje PAP – kosztował życie 13 osób, a ponad 300 zostało rannych. Według tych samych informacji był to jeden z najkrwawszych ataków na terytorium Arabii Saudyjskiej w ostatnich latach.
Co działa od niedzieli
Część lotniska – nazywanego w oficjalnych komunikatach portem im. Króla Chalida – zaczęła pracować już 17 października, ale z ograniczeniem: linie lotnicze musiały za każdym razem uzyskiwać zgodę saudyjskiego urzędu lotnictwa cywilnego. Teraz, jak wynika z przekazu PAP, terminal 1 ma obsługiwać loty krajowe, a terminal 2 – połączenia międzynarodowe realizowane przez krajowych przewoźników. Zarząd portu zaapelował w serwisie X, by pasażerowie przed wyjazdem na lotnisko sprawdzili status swojego lotu u przewoźnika.
Ostrzeżenie Huti
Rebelianci Huti twierdzą jednak, że lotnisko nadal jest celem wojskowym. Wezwali pasażerów i linie lotnicze, by z niego nie korzystały. W sobotę ogłosili też, że w ciągu poprzednich 24 godzin zaatakowali lotniska w Rijadzie, Dammam i Nadżranie oraz saudyjską infrastrukturę naftową. Riad nie przekazał jednak, by te ataki spowodowały zniszczenia.
Źródła nie są zgodne co do skali obecnego zagrożenia. Komunikaty wojskowe i oświadczenia rebeliantów pozostają w sprzeczności, a niezależnych danych o skutkach najnowszych ataków brak.
Szersze tło konfliktu
Od wznowienia wojny w Jemenie w lipcu wspierani przez Iran Huti i koalicja dowodzona przez Arabię Saudyjską niemal codziennie wymieniają ciosy. W ostatnich tygodniach rebelianci nasilili ataki na saudyjskie lotniska i instalacje naftowe, a Rijad odpowiada nalotami na obszary kontrolowane przez Huti. Dla podróżnych oznacza to, że przed lotem z Rijadu lub do niego warto sprawdzić status połączenia, a nie tylko godzinę odlotu, bo linie mogą zmieniać plany w zależności od sytuacji.
Jak podają źródła, na razie nie wiadomo, czy wznowienie pracy terminali zmieni liczbę połączeń. Kolejne dni pokażą, czy ostrzeżenia rebeliantów przełożą się na nowe ataki na port.