Prawie tysiąc zatrzymanych we Francji. Europa wrze, protesty też w Hiszpanii, Portugalii i Włoszech
W sobotę w całej Francji zatrzymano prawie tysiąc osób, a w Italii 380. Protesty przeciw kosztom życia przetoczyły się też przez Hiszpanię i Portugalię, gdzie policja użyła pałek i paralizatorów.
Podczas sobotnich demonstracji przeciw rosnącym kosztom życia we Francji zatrzymano prawie tysiąc osób. Jak podał szef MSW Laurent Nunez, dane nie są jeszcze ostateczne. Minister zaznaczył, że skala grabieży była nieporównywalnie mniejsza niż tydzień wcześniej, gdy zatrzymanych było ponad 380 osób. Według jego późniejszych ustaleń ostatecznie zatrzymano ponad 2 tys. osób.
Resort ocenił, że ogółem demonstracje, których odnotowano 289, przebiegły dobrze. Nunez poinformował też, że dwie osoby zostały poważnie ranne: jedna w Tuluzie, druga w Clermont-Ferrand. Ministerstwo podało, że w protestach w całym kraju wzięło udział 410 tys. osób, podczas gdy związki zawodowe mówią o 800 tys. Władze wysłały 70 tys. policjantów i żandarmów.
Włochy: 380 zatrzymanych i starcia w Rzymie
Jak podała włoska policja, w sobotę zatrzymano tam 380 osób. Dziewięć z nich trafiło do aresztu. Według relacji starcia z policją wybuchły w Rzymie, Mediolanie i Turynie. W Mediolanie demonstracja z udziałem ponad 10 tys. osób, jak podają media, w większości młodych, przebiegała przy zamkniętych sklepach na trasie przemarszu. Mediolańska policja zatrzymała też 30-letniego założyciela Ruchu 17 Października, któremu postawiono zarzut podżegania do przemocy.
Premier Giorgia Meloni podziękowała na X funkcjonariuszom, pisząc, że prawo do pokojowego demonstrowania musi być zapewnione, podobnie jak bezpieczeństwo mieszkańców.
Hiszpania i Portugalia
W Barcelonie grupa ponad 600 osób wywołała zamieszki. Katalońska policja zatrzymała około 100 osób, w tym blisko 30 nieletnich. Burmistrz Jaume Collboni zapowiedział, że sprawcy pokryją straty z własnej kieszeni. W Portugalii policja usunęła namioty protestujących w Lizbonie i Porto. Według służb rannych zostało siedmiu funkcjonariuszy, a 25 osób zatrzymano w Lizbonie. Aktywiści z grupy „Casa para Viver” twierdzą, że rannych było 60 osób.
Co to oznacza dla Ciebie
Protesty nie są skoordynowanym ruchem, ale łączy je podobny język: koszty życia, mieszkania i edukacja. Dla przeciętnego Polaka oznacza to przede wszystkim obserwowanie, jak rosną napięcia w krajach, z którymi jesteśmy związani gospodarczo. Na razie nie ma informacji o protestach w Polsce w tej sprawie.