USA tną personel czterech ambasad na Bliskim Wschodzie. Wywiad: Iran szykuje ataki na dyplomatów
Departament Stanu zmniejsza obsadę ambasad w Jordanii, Libanie, Katarze i ZEA po ostrzeżeniu wywiadu o irańskich planach wobec amerykańskich dyplomatów. Jak podają media, plany są w „zaawansowanym etapie”.
Amerykańskie Departament Stanu zdecydował o zmniejszeniu liczby pracowników w czterech placówkach dyplomatycznych na Bliskim Wschodzie. Decyzja ma związek z ostrzeżeniem, które służby wywiadowcze przekazały sekretarzowi stanu Marco Rubio. Informacje o tym podały agencja AP oraz portal Axios.
Jak wynika z notatki Dyrektora Wywiadu Narodowego Jaya Claytona, cytowanej przez Axios, Iran „znacznie nasilił” działania zmierzające do atakowania amerykańskich dyplomatów i urzędników. Plany tych operacji miały wejść w „zaawansowany etap” i obejmować nie tylko Bliski Wschód, ale także „pewne inne kraje”. Notatka nie wskazuje, o jakie kraje chodzi.
Które placówki zmniejszają obsadę
Redukcja dotyczy ambasad w Jordanii, Libanie, Katarze oraz Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Według AP placówki te już wcześniej działały w ograniczonym składzie. Tym razem pracownikom nie nakazano opuszczenia krajów, w których pełnią służbę. Dla porównania, w ambasadzie USA w Rijadzie wydano taki nakaz.
Stacja NBC podała, że w ostatnich dniach nie tylko dyplomaci, ale także amerykańscy żołnierze stopniowo ograniczają obecność w bazach na Bliskim Wschodzie.
Kontekst: wojna i możliwy kolejny atak
Zmiany pojawiły się w czasie, gdy amerykańskie siły przygotowują się, jak podaje PAP, do ewentualnego wznowienia operacji powietrznych przeciwko Iranowi, o czym zapowiadał prezydent Donald Trump. Przedstawiciele administracji oficjalnie dementują, jakoby zmiany w ambasadach miały związek z tymi planami.
Przypomnijmy, że 28 lutego USA i Izrael zaatakowały Iran, a Teheran odpowiedział uderzeniami na Izrael i państwa Zatoki Perskiej, gdzie znajdują się amerykańskie bazy. Podpisany w czerwcu rozejm wygasł w sierpniu, a trwałego porozumienia nie udało się wypracować. Cieśnina Ormuz nadal nie jest w pełni otwarta, co destabilizuje rynki.
Trump zastrzegał, że ewentualny atak na Iran nie nastąpi przed wyborami połówkowymi do Kongresu 3 listopada. Izrael z kolei ma wybory parlamentarne 27 października. Trump w wiecu na Florydzie mówił, że USA mogą przeprowadzić „kolejną małą 'Epic Fury'”, nie podając szczegółów.
Co to oznacza dla czytelników
Dla przeciętnego Polaka zmiana nie oznacza bezpośrednich utrudnień, ale sytuacja na Bliskim Wschodzie wpływa na ceny ropy i gazu na świecie. Jak podają media, wojna już podniosła ich koszty. Źródła nie podają, czy i kiedy dojdzie do nowych działań militarnych.