Plany nowych uderzeń na Iran po wyborach w USA. Trump: coś się wydarzy
Według „New York Times” Waszyngton i Izrael przygotowują kolejne ataki na Iran, które miałyby ruszyć po wyborach w USA 3 listopada. Trump mówi, że nie prowadzi negocjacji z Teheranem, a irańscy Strażnicy Rewolucji zapowiadają nową broń i zmianę doktryny.
Waszyngton i Izrael mają przygotowywać plany kolejnej kampanii uderzeń na Iran. Według doniesień miałaby ona ruszyć dopiero po wyborach do Kongresu, zaplanowanych na 3 listopada. Informację podał w środę dziennik „New York Times”, powołując się na amerykańskich urzędników i inne osoby znające plany.
Jakie cele mogłyby mieć nowe ataki
Jak przekazuje gazeta, uderzenia miałyby być krótkie, ale intensywne. Na liście potencjalnych celów mają się znaleźć irańska infrastruktura energetyczna, obiekty programu nuklearnego oraz arsenał rakiet i dronów. Źródła wskazują też na głęboko ukrytą instalację nuklearną znaną jako Góra Kilofów. Donald Trump rozważa użycie bomby MOAB, ale eksperci, jak podano, wątpią, by mogła zniszczyć obiekt schowany w skale.
Według części urzędników administracji kolejna duża fala ataków mogłaby doprowadzić irańską gospodarkę do ruiny i zmusić Teheran do ustępstw. Te same źródła zaznaczają jednak, że plany mogą się jeszcze zmienić.
Odpowiedź Teheranu
Rzecznik Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Hosein Mohebi ogłosił, że przygotowywana jest prezentacja „ojca wszystkich bomb”, czyli nowej konwencjonalnej broni. Portal Onet zauważa, że może to dotyczyć ulepszonej wersji projektu zapowiedzianego przez Iran w 2017 roku albo jego pierwszej publicznej prezentacji. Mohebi twierdzi też, że zapasy irańskich rakiet wzrosły o 50 proc. po czerwcowej wojnie z Izraelem w 2025 roku, choć nie podał konkretnych liczb.
Jak zapowiedział, irańska doktryna przestaje być wyłącznie obronna. Teheran ma odpowiadać na każdy atak podobnymi środkami, a wojsko chce oprzeć się w coraz większym stopniu na wojnie asymetrycznej.
- Trump przyznał w środę, że nie prowadzi obecnie rozmów z reżimem w Teheranie.
- W czwartek powiedział, że USA nie negocjują z Iranem i że „coś się wydarzy tak czy inaczej, raczej niedługo”.
- Wcześniej obiecał, że nie wróci do ofensywy przed wyborami.
Napięcia w rejonie Zatoki i Arabia Saudyjska
Równolegle rebelianci Huti z Jemenu ogłosili, że w ciągu 48 godzin przeprowadzili cztery operacje na cele w Arabii Saudyjskiej, używając rakiet balistycznych i dronów. Huti twierdzą, że trafili w obiekty, a w instalacjach koncernu Aramco w Janbu wybuchł pożar. Saudyjskie władze tych doniesień nie potwierdziły.
Potwierdzono natomiast ofiary ataku na międzynarodowe lotnisko króla Fahda w Dammam, do którego doszło w środę wieczorem. Według saudyjskiego urzędu lotnictwa cywilnego zginęły dwie osoby, a osiem zostało rannych. Reuters, powołując się na sześć osób znających sprawę, podał, że Aramco poleciło pracownikom centrali w Dhahranie przejść na pracę zdalną. Więcej o sytuacji na Zatoce Perskiej piszemy w osobnym tekście: Iran: cztery tankowce w ogniu na Zatoce Perskiej, Teheran ostrzega bazy USA.
Co to oznacza dla czytelnika
Na razie źródła nie opisują bezpośrednich skutków tej eskalacji dla Polski ani dla codziennych wydatków. Nie wiadomo też, czy zapowiadane ataki w ogóle ruszą, bo wszystkie opisane plany pochodzą z doniesień i wypowiedzi, a nie z oficjalnych decyzji.