Iran grozi „nową bronią” i siedmioma warunkami. Teheran liczy na odpowiedź Waszyngtonu
Irański sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego Mohsen Rezaei ostrzega, że każdy atak na Iran spotka się z odwetem z użyciem nowej broni. Jednocześnie Teheran nie wyklucza rozmów, pod warunkiem spełnienia siedmiu żądań.
Mohsen Rezaei, sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu, zapowiedział w mediach społecznościowych, że wszelkie działania przeciwko jego krajowi zostaną potraktowane jako agresja. Według niego odpowiedź będzie niszcząca i nastąpi z użyciem uzbrojenia, którego Iran jeszcze nie pokazał. Jak podaje Rzeczpospolita, komunikat miał powiązać tę zapowiedź z dyrektywą wydaną tego dnia przez najwyższego przywódcę sił zbrojnych, Modżtabę Chameneia.
Z tej samej dyrektywy, jak podaje RMF24, wynika, że armia ma reagować na „wszelkie zagrożenia” bez ograniczeń geograficznych. Przywódca polecił też zaktualizować listę celów wojskowych i rozbudować wywiad wojskowy oraz produkcję amunicji. Rzecznik irańskiej armii Mohammad Akraminia dodał, że ewentualna amerykańska operacja rozszerzy zasięg konfliktu.
Siedem warunków i kanał mediatorów
Równolegle Teheran nie zamyka drogi do dyplomacji. Rezaei mówi o siedmiu warunkach, które mają być spełnione przed rozmowami. Wśród nich wymienia zakończenie działań zbrojnych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, odblokowanie zamrożonych irańskich środków, zniesienie blokady morskiej portów oraz wstrzymanie amerykańskich ataków na terytorium Iranu. Pozostałe postulaty dotyczą ograniczenia ingerencji USA w sprawy wewnętrzne Iranu i zakończenia współpracy Waszyngtonu z osobami, które Teheran uważa za wrogów rewolucji.
Według Al Jazeery, na którą powołuje się Rzeczpospolita, Rezaei twierdzi, że strona amerykańska przekazała nową, korzystniejszą propozycję i zasygnalizowała gotowość przyjęcia tych warunków. Waszyngton nie potwierdził tych słów w przytoczonych źródłach. Rezaei dodał też, że obecne żądania różnią się od ustaleń memorandum wynegocjowanego w Islamabadzie. Katar wraz z Pakistanem pośredniczy w próbach wznowienia rozmów, a w piątek do Teheranu przyjechała delegacja z Kataru.
Kontekst: broń jądrowa w tle
Wp.pl opisuje, że w Iranie trwa debata o wycofaniu się z Traktatu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej. Według portalu Al-Dżazira część parlamentarzystów chce tego i zmiany doktryny nuklearnej, a jeden z członków komisji bezpieczeństwa mówi o dziesięciu zgłoszonych projektach. Oficjalne stanowisko Teheranu, oparte na fatwie Alego Chameneia z 2003 roku, wciąż sprzeciwia się budowie broni jądrowej. Al-Dżazira zaznacza, że sam wyjazd z traktatu nie oznaczałby automatycznie produkcji takiej broni.
Według tego samego źródła Iran wzbogacał uran do 60 proc., co jest poziomem wyższym niż potrzeby elektrowni, ale dalekim od 90 proc. uznawanych za wymagane do broni. Po atakach z czerwca 2025 roku i wojnie rozpoczętej w lutym 2026 roku inspektorzy MAEA mają ograniczony dostęp do obiektów, więc nie wiadomo, ile wysoko wzbogaconego uranu przetrwało.
Co dalej
Politolog Andrew Michta, cytowany przez WP, ocenia, że koncentracja wojsk USA w rejonie Zatoki Perskiej może wskazywać na przygotowania do kolejnej akcji, być może tuż po wyborach w USA. Zastrzega, że to jego ocena opierająca się na doniesieniach prasy. Dodaje, że gdyby konflikt uznano za nieudany dla Waszyngtonu, zmieniłoby to układ bezpieczeństwa także w Europie, bo zużycie amerykańskiej broni na Bliskim Wschodzie ograniczałoby wsparcie dla Ukrainy.
Dla Polaków najbliższe tygodnie oznaczają przede wszystkim wzrost napięcia w świecie i większą niepewność na rynkach energii. Na razie żadne ze źródeł nie podaje nowych zmian w codziennym życiu w Polsce.