Netanjahu i Ajzenkot bez większości. Arabskie partie mogą rozstrzygnąć o rządzie w Izraelu
Wstępne dane z wyborów w Izraelu nie wskazują zwycięzcy: blok Ajzenkota i obóz Netanjahu mają po około 50 mandatów, a do rządu potrzeba 61. O tym, kto zbuduje koalicję, mogą zdecydować dwie partie arabskie, które według sondaży zdobyły rekordowe 17–18 miejsc.
Wstępne wyniki wtorkowych wyborów parlamentarnych w Izraelu nie dają większości żadnemu z dwóch głównych obozów. Jak podają sondaże exit poll przygotowane dla Kanałów 11, 12 i 13, blok przeciwników Benjamina Netanjahu, na czele z Gadim Ajzenkotem, może zdobyć 52–53 mandaty, a obóz premiera około 50. Do utworzenia rządu potrzeba 61 miejsc w 120-osobowym Knesecie. Agencja Reutera zwraca uwagę, że sondaże nie są jeszcze wynikiem oficjalnym.
Źródła nie są w pełni zgodne co do obrazu sytuacji. Według Puls Biznesu dwa z trzech sondaży nie wskazują większości dla żadnego z bloków, a trzeci daje urzędującemu premierowi niewielką przewagę. Partia Likud ma pozostać największym pojedynczym ugrupowaniem, choć z mniejszą liczbą miejsc niż w 2022 roku.
Partie arabskie mogą przesądzić o rządzie
Kluczowe znaczenie mogą mieć dwa ugrupowania reprezentujące arabskich obywateli Izraela. Jak podaje Associated Press, za pośrednictwem Gazeta.pl, umiarkowanie islamistyczna Raam Mansura Abbasa może dostać siedem mandatów, a lewicowa Zjednoczona Lista 10–11. Oba obozy dotąd wykluczały współpracę z tymi partiami, a przedstawiciele ugrupowań arabskich sugerowali, że mogliby poprzeć Ajzenkota, by odsunąć Netanjahu od władzy. Według Puls Biznesu ich wyniki okazały się lepsze od oczekiwań.
Frekwencja i reakcje polityków
Centralna Komisja Wyborcza Izraela podała, że do godziny 20 głosowało 74,3 proc. uprawnionych, czyli najwięcej o tej porze od 1988 roku, jak podaje Interia. Rzeczpospolita, powołując się na dalsze dane, informuje o 77,7 proc. frekwencji. Ajzenkot po zamknięciu lokali stwierdził: „Społeczeństwo zagłosowało za zmianą”. Netanjahu w przemówieniu w Jerozolimie mówił o „wyraźnej, zdecydowanej większości” i podkreślał relacje z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Reuters ocenia, że impas może działać na korzyść Netanjahu, który pozostanie premierem w czasie negocjacji. Więcej o sondażach można przeczytać w naszym tekście o exit poll.
Co dalej
Oficjalne wyniki mają być znane za kilka dni. Następnie prezydent Icchak Herzog przeprowadzi konsultacje z partiami i powierzy misję utworzenia rządu temu politykowi, który ma największe szanse na zbudowanie koalicji. Jak podaje Gazeta.pl, powołując się na AP, jeśli w ciągu sześciu tygodni się to nie uda, szansę mogą dostać inni. Jeśli rozmowy się nie powiodą, kolejne wybory mogą odbyć się w ciągu kilku miesięcy, a rząd Netanjahu pozostanie tymczasowo u władzy. Rzeczpospolita wskazuje, że mogłyby one przypaść na początek przyszłego roku. Izrael przeżywał podobny impas w latach 2019–2022, gdy wyborcy szli do urn pięciokrotnie.
Dla polskiego czytelnika to na razie sprawa odległa. Puls Biznesu wskazuje jednak, że przyszły rząd będzie musiał zmierzyć się z kwestiami bezpieczeństwa, w tym z konfliktem z Iranem i sytuacją w Strefie Gazy, a także z rosnącymi wydatkami na obronność.