piątek, 23 października 2026
Warszawa 12°CEUR 4,39USD 3,92

Rok UPA i Szuchewycza we Lwowie. Polska reaguje, Kijów obiecuje, że uchwała nie wejdzie w życie

Uchwała lwowskich radnych o ogłoszeniu 2027 rokiem UPA, Romana Szuchewycza i Ołeha Olżycza wywołała ostrą reakcję Warszawy. Sikorski chce zakazu wjazdu dla jej pomysłodawcy, a otoczenie Zełenskiego zapewnia, że decyzja nie wejdzie w życie.

2 min czytania
Ratusz we Lwowie
Fot. Nikita Valdrat / Unsplash

Polskie władze otrzymały od najbliższych współpracowników prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego zapewnienie, że uchwała Lwowskiej Rady Obwodowej nie zostanie wprowadzona w życie. Poinformował o tym w środę wiceszef MSZ Marcin Bosacki. Tego samego dnia minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podpisał wniosek o wpisanie na listę osób niepożądanych w Polsce lwowskiego radnego Swiatosława Szeremety, którego wskazuje jako inicjatora uchwały.

Co postanowili lwowscy radni

Na wtorkowej sesji plenarnej rada obwodu lwowskiego, czyli organ odpowiadający polskiemu sejmikowi wojewódzkiemu, ogłosiła przyszły rok rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza OUN, poety Ołeha Olżycza. Według ukraińskiego serwisu Lviv Post, na który powołuje się Interia, w regionie miały się odbywać wydarzenia naukowe, kulturalne, edukacyjne i upamiętniające. Powodem miały być 85. rocznica powstania UPA i 120. rocznica urodzin Olżycza.

Karolina Romanowska ze Stowarzyszenia Pojednanie Polsko-Ukraińskie podała, że za trzema uchwałami głosowało kolejno 52, 52 i 49 radnych. Jej zdaniem decyzja oznacza, że oba narody „oddalają się” od pojednania. Bosacki zwrócił uwagę, że we wtorek późnym wieczorem uchwała zniknęła ze strony internetowej obwodu, co nazwał dobrym znakiem.

Ostra krytyka w Warszawie

Sikorski uzasadnił swój wniosek tym, że Szeremeta jest, jak napisał na X, „rekonstruktorem Galizien Waffen-SS” i autorem pomysłu uhonorowania Szuchewycza. Premier Donald Tusk przed wylotem do Indii i Wietnamu ocenił decyzję jako „niemądrą” i szkodliwą przede wszystkim dla samej Ukrainy.

„W takich sytuacjach zawsze Rosjanie zacierają ręce” – powiedział premier.

Tusk przypomniał, że razem z Zełenskim pracował nad odbudową relacji po kryzysie wywołanym majową decyzją o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek nazwy „bohaterów UPA”. Ostrzegł też, że przeciwnicy członkostwa Ukrainy w UE dostali właśnie pretekst. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz nazwał uchwałę nieakceptowalną i domagał się jej wstrzymania lub uchylenia. Rzecznik prezydenta Karola Nawrockiego Rafał Leśkiewicz stwierdził, że sprawa „pachnie rosyjską prowokacją”, i zaapelował do ukraińskich służb o jej zbadanie. Ambasada RP w Kijowie uznała gloryfikację UPA za sprzeczną z wartościami europejskimi.

Instytut Pamięci Narodowej nazwał Szuchewycza „architektem” zbrodni wołyńskiej i przypomniał przypisywany mu rozkaz niszczenia polskiej ludności. Według IPN uchwała wpisuje się w długotrwałe budowanie kultu ukraińskiego radykalnego nacjonalizmu. Instytut wyraził przy tym zdziwienie wyborem Olżycza, którego środowisko potępiało zbrodnie banderowców.

Stanowisko Kijowa i tło sporu

Ukraińskie MSZ w komunikacie uznało decyzję za szkodliwą dla wysiłków na rzecz rozwoju relacji z Polską. Podkreśliło, że podjął ją samorząd, a nie władze centralne, i że radni nie konsultowali się w tej sprawie z ministerstwem. Kijów zaapelował jednocześnie do Warszawy o powstrzymanie się od „radykalnych kroków”, które mogłyby zahamować normalizację stosunków.

Spór o UPA od lat należy do najtrudniejszych w relacjach obu państw. Według polskich historyków w lipcu 1943 r. oddziały UPA zaatakowały około 150 polskich miejscowości na Wołyniu. Polska uznaje te zbrodnie za ludobójstwo, natomiast w ukraińskiej pamięci OUN i UPA są często symbolem walki o niepodległość, a część tamtejszych historyków mówi o konflikcie z winą po obu stronach. Strona polska zapowiada, że będzie trzymać Kijów za słowo w sprawie losów uchwały.

Udostępnij Facebook X WhatsApp

Więcej z działu Świat

wszystkie →