Ropa drożeje po atakach w Arabii Saudyjskiej. Brent przekroczył 111 dolarów
Cena ropy Brent wzrosła powyżej 111 dolarów za baryłkę, a WTI blisko 99 dolarów, po śmiertelnym ataku dronowym na saudyjskie pole naftowe Shaybah. Rynek obawia się dalszej eskalacji konfliktu USA i Izraela z Iranem.
Notowania ropy naftowej rosną w czwartek rano. Jak podaje Bankier.pl, powołując się na maklerów, baryłka Brent na giełdzie ICE w dostawach na grudzień kosztowała około 111,16 dolara, czyli o 2,15 proc. więcej. Ropa West Texas Intermediate z NYMEX wyceniana była na około 99,02 dolara, wyżej o 1,92 proc. Według Puls Biznesu Brent w jednej z sesji przekroczył 112 dolarów i był najdroższy od maja.
Bezpośrednim powodem zwyżki był atak na Arabię Saudyjską. Jak przekazała tamtejsza państwowa agencja informacyjna, powołując się na przedstawiciela saudyjskiego ministerstwa energii, dron uderzył w pole naftowe Shaybah we wschodniej części kraju. Zginęły dwie osoby, dwie zostały ranne. Według przedstawiciela obrona powietrzna przechwyciła innego drona, który zmierzał do obiektu, a śmierć i obrażenia spowodowały szczątki zestrzelonego bezzałogowca. Atak nie wpłynął na wydobycie. Wcześniej w tym miesiącu w ataku na lotnisko w Rijadzie zginęło 13 osób.
Obawy o kolejną wojnę z Iranem
Na rynku równie mocno liczy się to, co może wydarzyć się później. Puls Biznesu, powołując się na anonimowych informatorów dziennika „The New York Times”, pisze, że armie USA i Izraela mają szczegółowe plany ponownych ataków na Iran. Miałyby zostać wznowione po wyborach do Kongresu USA, zaplanowanych na 3 listopada. Niepokój wzmocniła także informacja o nakazie opuszczenia Arabii Saudyjskiej przez pracowników rządowych USA, poza niezbędnym personelem placówek dyplomatycznych.
Bankier.pl, cytując PAP, informuje o innym epizodzie. Według izraelskiego Kanału 12 kilkadziesiąt izraelskich samolotów przeleciało w nocy z poniedziałku na wtorek nad Syrią i Irakiem w stronę Iranu, po czym zawróciło tuż przed granicą. Stacja podaje, że część źródeł sugeruje, iż celem mogło być sprowokowanie irańskiej obrony przeciwlotniczej do otwarcia ognia. Financial Times pisał wcześniej, że premier Izraela chciał uderzyć na Iran jeszcze w październiku, ale prezydent USA miał się temu sprzeciwić przed wyborami.
Wojna USA z Iranem, jak zauważają analitycy cytowani przez Bankier.pl, trwa już niemal dziewięć miesięcy i nie widać oznak jej zakończenia. Według Kpler eksport ropy i kondensatu z Zatoki Perskiej osiągnął szczyt 24,6 mln baryłek dziennie w tygodniu zakończonym 18 października, ale firma Vortexa nie potwierdza tak wysokich wolumenów. Oba źródła szacują przedwojenny poziom na co najmniej 18,5 mln baryłek dziennie. Tankowce wyłączają sygnały pozycjonujące, a ładunki przechodzą przez cieśninę Ormuz w konwojach.
Rynek widzi też uspokojenie
Nie wszyscy oceniają sytuację jednoznacznie. Analitycy Jefferies podają, że dostawy ropy z Bliskiego Wschodu, bez Iranu, wróciły powyżej 90 proc. poziomu sprzed konfliktu, a premia za fizyczną ropę spadła w ostatnim tygodniu o 65 proc., do 9 dolarów za baryłkę. Według nich wysoka cena wynika głównie z wysokich stawek frachtowych i marż na oleju napędowym. Analitycy Morgan Stanley zauważają z kolei, że ataki na statki w cieśninie Ormuz gwałtownie wzrosły, mimo to przepływy ropy pozostają stosunkowo stabilne. David Wagner z Aptus Capital Advisors uważa, że gospodarcze skutki wysokich cen mogą być mniejsze niż w poprzednich dekadach, bo po uwzględnieniu inflacji ceny nadal są znacznie poniżej historycznych maksimów.
Co to oznacza dla kierowców
Droższa ropa przekłada się na ceny paliw z opóźnieniem i zależy od kursu dolara oraz marż. Źródła nie podają prognoz cen na polskich stacjach, dlatego trudno przewidzieć, jak szybko wzrost na rynku przełoży się na portfele. Warto śledzić komunikaty o cenach maksymalnych paliw, bo to one najczęściej wyznaczają ceny na stacjach.