LOT tnie loty z Warszawy i Krakowa. Paliwo lotnicze kosztuje dziś nawet 40 proc. wszystkich wydatków linii
Polski przewoźnik zawiesza część połączeń do początku kwietnia, a IATA szacuje, że rachunek za paliwo dla branży wzrośnie w tym roku o około 100 mld dolarów. Linie tną loty także w Europie, a zysk całej branży ma spaść o połowę.
Droższe paliwo lotnicze zmusza przewoźników do ograniczania oferty. Polski LOT zawiesza część rejsów do końca października, a zrzeszenie IATA podaje, że koszty paliwa w całej branży mogą w tym roku wzrosnąć o około 100 mld dolarów w porównaniu z 2025 rokiem.
Skąd biorą się wyższe koszty
Jak podaje IATA, w czerwcowej prognozie koszty paliwa dla przewoźników miały wzrosnąć z 252 mld dolarów w 2025 roku do 350 mld dolarów w 2026 roku. Ta prognoza zakładała, że baryłka ropy Brent będzie kosztować średnio 95 dolarów. Tymczasem, według danych IATA z połowy października, ceny paliwa lotniczego na świecie były o blisko 114 proc. wyższe niż rok wcześniej, a średnia przekraczała 192 dolary za baryłkę. Gwałtowny skok nastąpił na przełomie lutego i marca, po rozpoczęciu konfliktu zbrojnego w Zatoce Perskiej. Organizacja ostrzega, że branża ma ograniczone możliwości, a dodatkowych wydatków nie da się w nieskończoność przerzucać na pasażerów.
IATA przewiduje, że zyski linii spadną o połowę, do 23 mld dolarów w 2026 roku, co oznacza marżę netto na poziomie 2 proc. Zrzeszenie apeluje do rządów, by nie nakładały dodatkowych obciążeń na przewoźników.
LOT ogranicza siatkę połączeń
Rzecznik PLL LOT Krzysztof Moczulski poinformował PAP, że do końca października zawieszone są loty z Warszawy do Bolonii oraz z Krakowa do Madrytu, Rzymu i Barcelony. Część tras będzie obsługiwana rzadziej. Linia planuje przywrócić loty z początkiem kwietnia, gdy wejdzie letni rozkład.
Moczulski tłumaczy, że paliwo stanowiło w lutym około 25 proc. kosztów, a dziś może to być nawet 40 proc. Dodał, że presja konkurencji w Europie Środkowej utrudnia podnoszenie cen biletów. Jednocześnie LOT rozwija loty międzykontynentalne: uruchomił połączenie do Bangkoku, a pod koniec marca ma wystartować w Hanoi. Do połowy przyszłego roku do floty dołączą cztery Dreamlinery.
Europejskie linie też tną
Według Financial Times easyJet usunął z zimowego rozkładu kolejne 600-700 tys. miejsc, co razem z wcześniejszą redukcją daje około 1,4 mln miejsc mniej od października 2026 do marca 2027 roku. Ryanair obniżył prognozę liczby pasażerów na rok finansowy 2027, a Wizz Air ograniczył o 5 proc. liczbę miejsc w samolotach na zimę. Ograniczenia utrzymuje też Norse Atlantic Airways.
Amerykańska Delta Air Lines obniżyła prognozę zysku na akcję dla 2026 roku i tłumaczy to wyłącznie droższym paliwem. Jej wydatki na paliwo mają wynieść około 15,8 mld dolarów wobec 9,8 mld rok wcześniej.
Co to oznacza dla pasażerów
Dziennikarz lotniczy Dominik Sipiński ocenia, że przewoźnicy bez wcześniejszych zabezpieczeń cen paliwa mają mało możliwości poza lataniem mniej. Jego zdaniem przerzucanie kosztów na pasażerów jest ograniczone, zwłaszcza zimą, gdy popyt w Europie słabnie. Jeśli ceny paliwa utrzymają się, a gospodarka się pogorszy, zima i wczesna wiosna 2027 roku mogą być trudne dla wielu linii. Dla osób planujących podróże oznacza to możliwą zmianę rozkładów i mniejszą liczbę bezpośrednich połączeń poza sezonem.