Sejm odrzucił dwukadencyjność 213 do 215. Tusk: przegłosujmy to jeszcze raz
Premier Donald Tusk nie widzi przeszkód, by szybko wrócić do projektu PSL znoszącego limit dwóch kadencji wójtów i prezydentów miast. Ludowcy twierdzą, że zostali oszukani przez Lewicę, a w tle czeka wniosek o wicepremiera dla Domańskiego.
Sejm w czwartek odrzucił nowelizację Kodeksu wyborczego autorstwa PSL. Projekt zakładał zniesienie zasady, według której wójtem, burmistrzem albo prezydentem miasta można być najwyżej przez dwie kadencje. Za zmianą głosowało 213 posłów, przeciw 215, a dziewięciu wstrzymało się od głosu. Jak podaje PAP, 23 posłów nie wzięło udziału w głosowaniu. Projekt trafił do Sejmu w lipcu 2025 roku z inicjatywy PSL.
Według wcześniejszego tekstu naszej redakcji o tym głosowaniu przeciw zmianie była większość posłów PiS i klubu Rozwój Plus. Głosy w innych klubach były podzielone.
Tusk chce powtórki głosowania
W piątek premier Donald Tusk, który przebywał z wizytą w Indiach, powiedział dziennikarzom, że „nie widzi żadnego problemu w tym, żeby natychmiast wrócić do tego projektu”. Dodał: „Bo jeśli tylko techniczne względy zadecydowały, że zabrakło kilku głosów (...), to wróćmy jak najszybciej do tego i przegłosujmy to jeszcze raz”.
Tusk przyznał, że nie wie, dlaczego głosowania nie zorganizowano w dniu, gdy posłowie koalicji byli w komplecie w Sejmie. Jak powiedział, dzień wcześniej brał udział w głosowaniach aborcyjnych, a na czwartkowe głosowanie nie mógł przyjechać, bo wraz z ministrem finansów był w Indiach. Wiedzieli o tym wszyscy od wielu tygodni.
Premier zaznaczył, że jest autorem bezpośredniego wyboru wójtów, burmistrzów i prezydentów i chciałby, by o władzy lokalnej decydowali wyborcy. W sprawie limitu kadencji posłów powiedział natomiast, że jest w tej kwestii „dość ostrożny” i że jest mu ona „właściwie dość obojętna”.
Ludowcy są niezadowoleni, samorządowcy podzieleni
Poseł PSL Krzysztof Paszyk stwierdził w rozmowie z WP, że ludowcy czują się „oszukani przez klub Lewicy”. Według doniesień medialnych PSL miało poprzeć projekt Lewicy i KO dekryminalizujący częściowo aborcję, a w zamian Lewica miała głosować za zniesieniem dwukadencyjności. Jak podkreślił Paszyk, ludowcy zdania dotrzymali. Szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz w czwartek mówił, że do przegłosowania projektu zabrakło kilku głosów, m.in. premiera i ministra finansów.
Krytykę decyzji Sejmu wyrazili także niektórzy wójtowie i burmistrzowie. Burmistrz Sianowa Maciej Berlicki napisał w mediach społecznościowych, że mieszkańcy zostali ograniczeni w możliwości wyboru tylko dlatego, że ich włodarz kończy drugą kadencję. Burmistrz Karczewa Michał Rudzki określił hasła o „zabetonowaniu samorządów” jako „fake news i czysty populizm”.
Co dalej
Na ten moment projekt nie wraca do Sejmu. Tusk zapowiedział jedynie, że można do niego natychmiast wrócić. Osobnym wątkiem jest wniosek o wicepremiera dla Domańskiego, który według naszych wcześniejszych tekstów czeka na decyzję prezydenta.
Dla mieszkańców małych gmin oznacza to na razie, że obecne zasady obowiązują bez zmian. Limit dwóch kadencji wprowadzono w 2018 roku, razem z wydłużeniem kadencji do pięciu lat.