Prawie 800 zatrzymanych we Francji. Protestujący rzucali koktajlami Mołotowa w policjantów
Podczas sobotnich ogólnokrajowych protestów przeciw rosnącym kosztom życia we Francji zatrzymano według MSW 779 osób, a 159 policjantów zostało rannych. W Paryżu demonstranci rzucali w funkcjonariuszy koktajlami Mołotowa.
Według francuskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w sobotę w całym kraju odbyło się co najmniej 291 protestów, w których wzięło udział łącznie około 320 tys. osób. Z tej liczby 70 tys. demonstrowało w Paryżu. Organizacje zrzeszające uczniów i studentów podają z kolei, że na ulice wyszło prawie pół miliona ludzi, z czego 200 tys. w stolicy. Różnica w szacunkach jest więc duża, a każda ze stron podaje własne dane.
Najbardziej napięta sytuacja była pod koniec demonstracji w Paryżu. Jak podaje agencja AP, powołując się na przedstawicieli policji, uczestnicy rzucali w funkcjonariuszy koktajlami Mołotowa. Trzech policjantów zostało rannych, a jeden samochód spłonął po podpaleniu. Służby zatrzymały w sumie 779 osób, a według danych MSW rannych zostało 159 policjantów. Mimo to rząd w oświadczeniu napisał, że nie odnotowano znaczących incydentów.
Protesty trwają od września
Ruch zaczął się we wrześniu od blokad szkół prowadzonych przez licealistów. Domagali się oni lepszych warunków nauki i zmiany systemu rekrutacji na studia, czyli Parcoursup. Poparli ich studenci, związki zawodowe i ugrupowania lewicowe. Z czasem pojawiły się wezwania do protestów nawiązujących do ruchu żółtych kamizelek z lat 2018–2019, pod hasłami sprzeciwu wobec rosnących cen.
Jak zauważa AP, część manifestacji przerodziła się w antyrządowe zamieszki. Demonstranci rabowali sklepy i niszczyli obiekty publiczne. 17 października w Limoges podpalono zabytkowy XIX-wieczny ratusz, a nagranie przewracającej się konstrukcji obiegło sieć.
Frekwencja spada, ale napięcie rośnie
Według MSW w poprzednią sobotę na ulice wyszło 410 tys. osób, a dwa tygodnie wcześniej 550 tys. Protesty trwają więc trzeci weekend z rzędu, choć liczba uczestników maleje. Policja spodziewa się kolejnych napięć po powrocie uczniów do szkół w poniedziałek, po jesiennych feriach. Grupy studentów i związki zawodowe zapowiedziały kolejne ogólnokrajowe protesty na wtorek i czwartek.
Dla polskiego czytelnika ta historia jest ważna przede wszystkim jako przykład, jak szybko protest przeciw drożyźnie może przerodzić się w starcia z policją. Na razie nie wiadomo, czy wtorkowe i czwartkowe demonstracje przebiegną spokojniej niż sobota.