Trump: "Zrobiłbym to. Bez problemu". Zełenski może pojechać na szczyt G20 w Miami
Donald Trump nie wykluczył zaproszenia Wołodymyra Zełenskiego na grudniowy szczyt G20 w Miami. Sekretarz stanu Marco Rubio mówi, że decyzja należy do prezydenta, a Kijów dotąd nie dostał zaproszenia.
Prezydent USA Donald Trump powiedział, że zaprosiłby Wołodymyra Zełenskiego na grudniowy szczyt G20 w Miami. Na pytanie dziennikarzy odpowiedział krótko: „Zrobiłbym to. Bez problemu”. Słowa padły podczas przyjęcia z okazji Halloween w jego klubie Mar-a-Lago na Florydzie, jak podają RMF24, Interia i Polsat News.
Zełenski zaproszenia jeszcze nie dostał. Wcześniej na szczyt zaproszono Władimira Putina, ale Marco Rubio przyznał, że nie wie, czy rosyjski przywódca przyleci na Florydę. Szef dyplomacji USA mówił o możliwym gościnnym udziale Zełenskiego podczas konferencji po spotkaniu szefów MSZ G20 w Atlancie w sobotę. Według niego decyzja należy do Trumpa, a sam Rubio nie wykluczył takiego scenariusza, zwłaszcza gdyby obecność Ukraińca miała przynieść coś pozytywnego.
Co z wojną i rafineriami
Trump pytany był także o wznowienie przez Ukrainę ataków na rosyjskie rafinerie. Jak przekazał, jego administracja rozmawia z Kijowem na ten temat. Dodał też, że wojna między Ukrainą a Rosją zakończy się „w niezbyt odległej przyszłości”. Żadne ze źródeł nie podaje konkretnego terminu ani szczegółów takiego porozumienia.
Co na to Kijów i Moskwa
Ukraińcy od dawna deklarują gotowość do rozmów, w tym do spotkania trójstronnego z udziałem Trumpa i Putina. Z przekazów wynika, że temat spotkania przywódców Rubio poruszył też z Siergiejem Ławrowem w Atlancie. Mowa była o ewentualnym spotkaniu podczas listopadowego szczytu APEC w chińskim Shenzen. Żadna ze stron nie potwierdziła jeszcze konkretnych ustaleń.
Co to oznacza dla Polski
Polska uczestniczy w pracach G20 na prawach pełnego członka na specjalne zaproszenie USA, które w tym roku przewodzą grupie. Na grudniowy szczyt, jak podaje Interia, Polskę będzie reprezentował prezydent Karol Nawrocki. Na razie wiadomo tylko tyle, że lista gości nie jest zamknięta, a ostateczne decyzje zapadną w Waszyngtonie.