Binance: hakerzy wynieśli ok. 6 mld dolarów. Część zamrożono, klienci mają czekać na wypłaty
Największa giełda kryptowalut na świecie szacuje straty z ataku na 6,3 mld dolarów, a około 3 mld udało się zamrozić. Binance zapewnia, że środki klientów są bezpieczne, a wypłaty mają wrócić w ciągu 48 godzin.
Binance, największa na świecie giełda kryptowalut pod względem obrotów, poinformowała w piątek o „incydencie bezpieczeństwa”. Według szacunków firmy łączny wpływ zdarzenia wynosi około 6,3 mld dolarów. Inne źródła podają nieco inne liczby: analityczna firma Chainalysis mówi o kradzieży rzędu 5,9 mld dolarów w momencie ataku, a Bankier.pl zestawia przedziały od 5,9 do 6,3 mld dolarów. Różnice wynikają z tego, że część danych dotyczy wartości w chwili kradzieży, a część szacunków giełdy obejmuje szerszy zakres aktywów.
Binance przekazało, że współpracuje z partnerami z branży blockchain, by zamrozić dotknięte aktywa. Jak podaje giełda, na ten moment zamrożono około 3 mld dolarów. Tether zablokował według różnych źródeł około 1,5–1,6 mld dolarów w tokenach USDT, Circle ponad 800 mln dolarów w USDC, a Ripple około 200 mln dolarów.
Jak doszło do ataku
Według wstępnych ustaleń giełdy atak mógł zacząć się od przejęcia laptopa jednego z inżynierów zespołu DevOps. Pozwoliło to napastnikom uzyskać dostęp do kontenera usługowego i wysłać nieautoryzowane zlecenia wypłat. Binance zaznaczyło, że nie znalazło dowodów na wyciek kluczy prywatnych do portfeli. Jak podaje Business Insider Polska, większość środków przetransferowano w ciągu około 20 minut, a atak objął portfele w 10 sieciach blockchain.
Firma Arkham Intelligence powiązała aktywa o wartości blisko 6 mld dolarów z 55 adresami portfeli, które według niej mogły zostać użyte w ataku. Dwie firmy analityczne, a także Chainalysis według RMF24, wskazują na północnokoreańską grupę hakerską TraderTraitor. Binance nie chciało jednak komentować doniesień o śladach prowadzących do Korei Północnej. Ustalenia te są więc na razie niepotwierdzone przez samą giełdę.
Co z pieniędzmi klientów
Yi He, współzałożycielka i współszefowa Binance, zapowiedziała, że depozyty użytkowników są bezpieczne. Giełda ma pokryć straty z funduszu SAFU oraz własnych środków. Wypłaty zostały jednak tymczasowo wstrzymane, a według Yi He mają wrócić w ciągu 48 godzin. Binance zapowiedziało też publikację zaktualizowanego raportu Proof of Reserves po zakończeniu prac naprawczych.
Bobby Lee, założyciel firmy produkującej sprzętowe portfele, powiedział Bloombergowi, że odzyskanie skradzionych bitcoinów będzie prawdopodobnie niemożliwe. Jego zdaniem realne szanse na odzyskanie mają głównie stablecoiny. Dodał też, że zamrożenie środków to nie to samo, co ich odzyskanie.
Rynek i co dalej
Po informacjach o ataku kurs bitcoina spadł. Według RMF24 ponad 4 proc., według Business Insider Polska ponad 3 proc., a według Bankier.pl niemal 5 proc. Ethereum i BNB również zanotowały spadki. Analitycy ostrzegają, że incydent może podważyć zaufanie inwestorów do scentralizowanych giełd. Dla porównania, największy dotychczasowy atak na giełdę Bybit z lutego 2025 roku wyniósł 1,5 mld dolarów.
Dla zwykłych użytkowników najważniejsze jest to, że w najbliższych dniach mogą mieć utrudniony dostęp do swoich środków na Binance. Źródła zgodnie podają, że giełda zapewnia o pełnym pokryciu strat, ale szczegóły rozliczeń i raport techniczny mają dopiero zostać opublikowane.