piątek, 23 października 2026
Warszawa 12°CEUR 4,39USD 3,92

Osiem lat więzienia dla Sebastiana M. za wypadek na A1. Politycy mówią o zabójstwie drogowym

Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim skazał Sebastiana M. na osiem lat więzienia, najwyższą możliwą karę, za wypadek na A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Wyrok wywołał dyskusję o zaostrzeniu prawa.

2 min czytania
Autostrada nocą z samochodami w ruchu
Fot. Minku Kang / Unsplash

W środę po godzinie 13 Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim ogłosił wyrok w sprawie Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym na autostradzie A1. Mężczyzna usłyszał karę ośmiu lat pozbawienia wolności. Jak podają Gazeta.pl i Bankier.pl (za PAP), to najwyższy wymiar przewidziany w kodeksie karnym za ten czyn w chwili jego popełnienia. Wyrok nie jest prawomocny, a obrona zapowiedziała apelację.

Sąd orzekł też 15-letni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych oraz zadośćuczynienia po 500 tys. zł dla każdego z rodziców ofiar i brata jednej z nich, łącznie 2,5 mln zł. Według PAP skazany ma pokryć ponad 250 tys. zł kosztów postępowania. O warunkowe zwolnienie będzie mógł się ubiegać po odbyciu trzech czwartych kary, czyli sześciu lat; na poczet kary zaliczono mu areszt.

Ponad 300 km/h na autostradzie

Do wypadku doszło wieczorem 16 września 2023 r. na wysokości wsi Sierosław, na jezdni w kierunku Katowic. BMW kierowane przez Sebastiana M. uderzyło w kię, która wpadła na bariery i stanęła w płomieniach. Zginęli jadący nią małżonkowie i ich pięcioletni syn. Według biegłych BMW jechało z prędkością od 315 do 329 km/h, a kia – na tempomacie, ok. 140 km/h, środkowym pasem, bez zmiany toru jazdy. Obrona twierdziła, że kia zajechała drogę BMW.

Sędzia Renata Folkman wskazała, że oskarżony zwiększył moc auta z 530 do 650 KM i dwukrotnie usunął fabryczny ogranicznik prędkości. Mówiła, że zamiast na tor wyścigowy, wybrał drogę publiczną, by sprawdzić, ile da się wydobyć ze „stuningowanego BMW”. Podkreśliła, że winę ponosi wyłącznie oskarżony, a kierowca kii nie mógł uniknąć zderzenia.

Po wypadku Sebastian M. uciekł do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, skąd w maju 2025 r. sprowadzono go do Polski. Proces trwał rok. Oskarżony w mowie końcowej przeprosił i przyznał, że przekroczył prędkość, ale wraz z obrończynią Katarzyną Hebdą domagał się uniewinnienia.

„Osiągnęliśmy wszystko, na co pozwalało prawo, ale to wciąż mniej niż wymagałby rozmiar tej tragedii” – powiedział prok. Aleksander Duda z Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Sąd i politycy o zmianach w prawie

Sędzia Folkman uznała, że warto rozważyć surowszą odpowiedzialność dla kierowców, którzy w skrajnie rażący sposób łamią przepisy i „rajdują” po drogach publicznych. Zwróciła też uwagę, czy prawo nie powinno zakazywać zwiększania mocy aut i usuwania ograniczników. Pełnomocnik rodziny ofiar Łukasz Kowalski ocenił, że rynek tuningu należałoby uregulować.

Wyrok skomentował minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Według tytułu tekstu WP Wiadomości stwierdził, że skazany „liczył, że pieniądze pozwolą mu uniknąć odpowiedzialności”.

W programie „Tak jest” w TVN24 posłanka KO Dorota Łoboda mówiła, że takie wyroki skłaniają do zastanowienia nad dalszym zaostrzeniem przepisów, i przypomniała, że w tej kadencji już je zaostrzono. Poseł PiS Michał Wójcik zadeklarował poparcie dla wprowadzenia zabójstwa drogowego i zapowiedział, że w czwartek przedstawi propozycję. Łoboda odpowiedziała, że najpierw chce zobaczyć konkretne rozwiązanie.

Co to oznacza dla kierowców

Na razie przepisy się nie zmieniają. Jeśli jednak propozycje wejdą do prac Sejmu, kierowcy rażąco łamiący przepisy mogą w przyszłości odpowiadać surowiej, a na celowniku może się znaleźć także tuning i usuwanie fabrycznych ograniczników prędkości. Sprawą Sebastiana M. zajmie się teraz sąd odwoławczy.

Udostępnij Facebook X WhatsApp

Więcej z działu Polska

wszystkie →