Pentagon miał prosić Litwę, Łotwę i Estonię o łagodniejszy ton wobec Rosji. Warszawa: nikt do nas się nie zwrócił
Reuters, powołując się na źródła, pisze o prośbach Pentagonu do części państw NATO o złagodzenie wypowiedzi o zagrożeniu ze strony Rosji. Wicepremier Kosiniak-Kamysz twierdzi, że takiej prośby nie usłyszał, a Radosław Sikorski ostro komentuje cały wątek.
Doniesienia o tym, że Stany Zjednoczone chcą, by część europejskich sojuszników łagodniej mówiła o Rosji, wywołały w piątek reakcje w Polsce i na Litwie. Według agencji Reutersa przedstawiciele Pentagonu mieli w ostatnich tygodniach zwracać się do kilku państw NATO z prośbą o złagodzenie wypowiedzi na temat rosyjskiego zagrożenia. Agencja podała, powołując się na cztery osoby znające sprawę, że sugestie miały trafić m.in. do Litwy, Łotwy i Estonii, a przekazywać je miał podsekretarz obrony ds. polityki Elbridge Colby. Pentagon odmówił komentowania prywatnych rozmów między sojusznikami.
Reuters zaznaczył też, że nie jest jasne, czy podobne wiadomości dotarły do innych państw niż kraje bałtyckie. Według części urzędników amerykańskich nadmierne podkreślanie zagrożenia ze strony Moskwy miałoby działać na korzyść Kremla, bo Rosja chce siać strach i osłabiać poparcie dla Ukrainy. Zdaniem przeciwników tego stanowiska europejskie rządy muszą jasno pokazywać obywatelom skalę zagrożenia.
Warszawa: nikt nas o to nie prosił
Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, pytany o sprawę podczas briefingu w 12. Bazie Bezzałogowych Statków Powietrznych w Mirosławcu, powiedział, że nikt od niego takiego wezwania nie usłyszał. – Jeśli chodzi o nasze bezpieczeństwo, my nikogo nie prowokujemy – podkreślił. Jak dodał, inwestycje w obronność mają dawać poczucie bezpieczeństwa, a odstraszanie jest strategią NATO. Szef MON zaznaczył również, że to Rosja zaatakowała Ukrainę, a nie odwrotnie.
Litwa odpowiedziała podobnie. Jej szef resortu obrony Robertas Kaunas przekazał agencji BNS, że nie ma oficjalnej informacji o takiej prośbie USA. Zapewnił, że Wilno nie zamierza prowokować Rosji, a jedynie nazywać rzeczy po imieniu. – Jeśli wleciał rosyjski dron, to mówimy, że był to rosyjski dron – powiedział.
Sikorski: pytanie do tych, którzy takie rzeczy proponują
Radosław Sikorski, rozmawiając z dziennikarzami w Atlancie, gdzie trwa spotkanie ministrów spraw zagranicznych G20, odniósł się do sprawy pośrednio. Najpierw przypomniał rosyjski atak na dworzec kolejowy w Dnieprze, w którym – jak mówił – zginęło kilkanaście osób. Zapytał, jak w takiej sytuacji reagować, i wskazał na bombardowania miast oraz ataki rakietowe na elektrociepłownie. Wicepremier zaznaczył, że Polacy mają w tej sprawie wyrobione zdanie, a na pytanie o ocieplanie wizerunku Rosji przez USA odpowiedział: – Jest to pytanie do tych, którzy takie rzeczy proponują.
Sikorski zapowiedział też, że nie stanie do wspólnego zdjęcia z szefem rosyjskiej dyplomacji Siergiejem Ławrowem. Jak powiedział, nie jest jedynym, który nie chce takiej fotografii. Określił obecność Rosjanina na spotkaniu jako niekomfortową, a decyzję gospodarzy nazwał słuszną. Wezwał też do zakończenia wojny w Ukrainie.
Co to oznacza dla Polski
Na razie nie ma oficjalnego potwierdzenia, że Waszyngton wystąpił do Warszawy z podobną prośbą. Źródła Reutersa mówią o Litwie, Łotwie i Estonii, a polskie władze publicznie temu zaprzeczają. Pentagon nie komentuje prywatnych rozmów, więc kwestia zakresu tych kontaktów pozostaje otwarta.