Prokuratura zabezpieczyła telefon dyrektora szpitala. Żurek: dowiaduję się z mediów
Minister Waldemar Żurek zapowiedział sprawdzenie, czy w śledztwie dotyczącym zabiegu syna senatora Tomasza Lenza nie doszło do naruszenia praw obywatelskich. Chodzi o zabezpieczenie telefonu dyrektora szpitala i możliwe ustalanie źródeł dziennikarza Wirtualnej Polski.
Prokurator generalny i minister sprawiedliwości Waldemar Żurek poinformował, że wraz z Prokuratorem Krajowym Dariuszem Kornelukiem podjął działania, by sprawdzić, czy w sprawie ujawnienia informacji o zabiegu syna senatora Tomasza Lenza nie doszło do naruszenia praw i wolności obywatelskich. Impulsem były doniesienia Wirtualnej Polski, według których prokuratura chciała poznać informatorów jej reportera.
Telefon dyrektora i pytania o źródła
Zabieg niepełnoletniego syna senatora miał odbyć się w połowie marca w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim. Jak podaje WP, to właśnie ten materiał doprowadził do wykluczenia Tomasza Lenza z Koalicji Obywatelskiej. Według portalu dyrektor szpitala Mariusz Trojanowski, również wykluczony z KO, został wezwany w września na przesłuchanie jako świadek, a następnie miał zostać zobowiązany do wydania telefonu. Portal twierdzi, że w postanowieniu wymieniono także dane jego reportera Michała Janczury.
Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy Agnieszka Adamska-Okońska przekazała WP, że zabezpieczono telefon, który według śledczych „mógł być wykorzystany do przekazania informacji”. Nie podała jednak szczegółów. Prokuratura zapewniła redakcję, że nie sprawdzano bilingów dziennikarza. Wcześniej, jak podaje WP, policja z polecenia bydgoskiej prokuratury pytała redakcję o źródła kwietniowego tekstu. Dziennikarze odmówili, powołując się na prawo prasowe.
Co mówi minister i co dalej
Żurek, pytany na briefingu w Warszawie, zaprzeczył, by miał wiedzę o takich działaniach. Przyznał, że dowiedział się o nich z mediów, i dodał, że prokurator generalny nie zna wszystkich śledztw ani działań operacyjnych służb. Podkreślił, że zależy mu na ochronie tajemnicy dziennikarskiej, i zaznaczył, że w tej konkretnej sprawie musi to dopiero sprawdzić.
Rzecznik Praw Obywatelskich Sylwia Gregorczyk-Abram podjęła z urzędu sprawę dotyczącą możliwego naruszenia tajemnicy dziennikarskiej w związku z działaniami organów ścigania. Helsińska Fundacja Praw Człowieka, w osobie adwokata Konrada Siemaszki, oceniła, że to „próba obejścia tajemnicy dziennikarskiej w białych rękawiczkach”. Jak dodał, jeśli organy ścigania wiedzą, że telefon zawiera informacje objęte tajemnicą, muszą zastosować szczególną procedurę i uzyskać zgodę sądu.
W bydgoskiej prokuraturze toczą się dwa postępowania. Pierwsze dotyczy podejrzenia, że zabieg przeprowadzono poza kolejnością i z naruszeniem procedur. Drugie, z zawiadomienia Lenza, dotyczy ujawnienia tajemnicy lekarskiej i nierzetelnego prowadzenia dokumentacji. Lenz i jego żona twierdzą, że dokumentacja zabiegu istnieje, a dyrektor przekazuje mediom informacje sugerujące jej brak. Dyrektor z kolei wskazał, że wewnętrzna komisja znalazła książkę wpisów oddziału z informacją o zabiegu dopisaną na doklejonej stronie.
Dla czytelników sprawa jest przede wszystkim testem tego, jak państwo traktuje tajemnicę dziennikarską. Od wyników kontroli zależy, czy wątpliwości dotyczące zabezpieczenia telefonu i bilingów zostaną wyjaśnione. Żurek zapowiedział, że wszystkie doniesienia medialne zostaną rzetelnie sprawdzone.