Francja: godziny policyjne zostają. Minister zapowiada weekend jak ostatnia sobota
Lokalne godziny policyjne we Francji nie zostaną zniesione, a w najbliższy weekend na ulicach ma być tyle policji, co w poprzednią sobotę. Minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez nie wyklucza nowych starć z protestującymi.
Minister spraw wewnętrznych Francji Laurent Nunez zapowiedział, że lokalne godziny policyjne, wprowadzone po zamieszkach z 17 października, zostaną utrzymane. Jak podaje Bankier.pl, powiedział to w poniedziałek w rozmowie z BFMTV. Dodał, że w najbliższy weekend na ulicach pojawi się policja w sile porównywalnej z tą z minionej soboty.
Ministerstwo: sobota pod kontrolą, ale przemoc była duża
Według Nuneza sobotnie demonstracje udało się utrzymać w ryzach. Nie doszło do poważnych incydentów, choć, jak mówił, część aktywistów ruchów ultralewicy próbowała wszczynać bójki. Minister ocenił, że poziom przemocy wobec funkcjonariuszy był „bardzo wysoki”.
Bankier.pl podaje, że w całym kraju w czasie weekendowych demonstracji zatrzymano 1435 osób. Interia, powołując się na dane MSW, pisze z kolei o 410 tys. uczestników marszów i 70 tys. policjantów skierowanych do ochrony porządku. Liczby pochodzą z różnych źródeł i nie są ze sobą bezpośrednio porównywalne, więc traktujmy je jako dane podane przez władze, a nie niezależnie zweryfikowane.
Nacjonaliści i ultralewica w jednym miejscu
Nunez mówił też o zjawisku, które według niego pojawiło się w sobotę. W wielu miastach, m.in. w Nicei i Montpellier, zebrały się grupy określane jako nacjonalistyczne. Wcześniej wzywały do mobilizacji, mówiąc, że chcą bronić sklepów. Doszło do starć między nimi a przedstawicielami ultralewicy.
Z kolei związkowcy zapowiadają dalszą mobilizację. Murielle Guilbert z federacji Union Syndicale Solidaires mówiła w BFMTV o „nagromadzeniu gniewu” i wezwała ludzi do wyjścia na ulice w najbliższą sobotę. Związki uważają, że propozycje rządu są niewystarczające. Policyjne związki zawodowe ostrzegają z kolei, że funkcjonariusze mogą nie poradzić sobie z agresją demonstrantów, jeśli siły będą musiały działać na ulicach przez dłuższy czas.
Co dalej: nowe manifestacje i polityka
Bankier.pl informuje, że na 31 października zapowiedziano we Francji kolejne manifestacje. Do najpoważniejszych zamieszek doszło 17 października, kiedy zniszczono lub splądrowano kilkaset sklepów, m.in. w Marsylii. W poniedziałek do tego miasta przyjechał prezydent Emmanuel Macron, według Interii z niezapowiedzianą wizytą, by porozmawiać z przedsiębiorcami, którzy ponieśli straty.
Protesty zmieniają też sytuację polityczną. Według sondażu dla dziennika „Le Parisien”, przeprowadzonego 21–22 października na próbie 1,5 tys. osób, Jean-Luc Melenchon zyskał dwa punkty i ma 17 proc. poparcia w pierwszej turze, wyprzedzając Edouarda Philippe’a, który ma średnio 14 proc. Marine Le Pen utrzymuje przewagę ze średnim wynikiem 33 proc. Podobne protesty, jak pisze Rzeczpospolita, obejmują też Włochy i Hiszpanię, gdzie w Barcelonie doszło do starć z policją.
Dla polskiego czytelnika najbliższe dni nie oznaczają zmian w codziennym życiu. Osoby planujące wyjazd do Francji powinny jednak śledzić komunikaty lokalnych władz, bo godziny policyjne i ograniczenia w poszczególnych miastach mogą obowiązywać także w weekend. Więcej o dotychczasowym zabezpieczeniu znajdziesz w tekście o mobilizacji 70 tys. policjantów: Francja mobilizuje 70 tys. policjantów przed sobotnimi protestami.