Szef Ryanair o rządzie Wielkiej Brytanii: „To rząd, który tylko mówi, a nie działa”
Michael O'Leary krytykuje rząd Wielkiej Brytanii za brak wsparcia dla linii lotniczych i nowe podatki. Ostrzega, że wyższe koszty paliwa przełożą się na droższe bilety i zamrożenie płac, także w Wielkiej Brytanii.
Szef irlandzkiej linii Ryanair Michael O'Leary ostro krytykuje brytyjski rząd. Jak podaje portal Onet, powołując się na wypowiedzi szefa przewoźnika, zarzuca on ministrowi finansów Johnowi Healeyowi brak wsparcia dla biznesu w budżecie. Według O'Leary'ego to właśnie ta polityka utrudnia linii radzenie sobie z drożejącym paliwem.
Onet pisze, że O'Leary wskazuje na trzy obciążenia: wzrost kosztów paliwa o 2 mld euro (8,8 mld zł), podatek turystyczny wprowadzony przez Partię Pracy oraz podwyżkę opłaty lotniskowej (APD), odziedziczoną po Rachel Reeves. Szef linii twierdzi, że rząd premiera Andy'ego Burnhama mówi o wspieraniu wzrostu gospodarczego w każdym regionie, ale podnosi podatki w sektorze lotniczym i turystyce. Ocenia też, że rząd „tylko mówi, a nie działa”. Te słowa pochodzą z wypowiedzi O'Leary'ego przytoczonej przez Onet.
Bilety drożeją, płace pod presją
Według RMF24 Ryanair liczy się z tym, że bilety w kolejnym sezonie mogą być wyraźnie droższe. O'Leary powiedział, że spodziewa się dwucyfrowych podwyżek we wszystkich liniach lotniczych w Europie w 2027 roku, a sam Ryanair potrzebowałby 20-procentowej podwyżki, by pokryć koszty paliwa. Nie jest jednak pewien, czy uda się osiągnąć taki poziom. Onet podaje, że przy średniej cenie biletu 50 euro oznaczałoby to około 10 euro więcej.
Firma rozważa też zamrożenie płac. Onet informuje, że może ono dotyczyć części pracowników w Wielkiej Brytanii, a według O'Leary'ego część ciężaru ponieść mogą również pracownicy w Hiszpanii, Portugalii i Irlandii. Związek zawodowy Unite, reprezentujący pracowników Ryanaira, przekazał BBC, że nie został poinformowany o „żadnych tego typu propozycjach”, a jego porozumienie płacowe obejmuje przyszły rok. Wcześniej napisaliśmy o tym, że bilety w Europie mogą podrożeć nawet o 20 proc.
Wyniki i paliwo
Wyniki opublikowane w poniedziałek pokazują, że zysk przed opodatkowaniem spadł o 16 proc. do 2,4 mld euro w ciągu sześciu miesięcy, do końca września. RMF24 wskazuje główną przyczynę: wzrost kosztów paliwa o 15 proc. Firma podaje, że 80 proc. rachunku za paliwo zostało zabezpieczone wcześniej, ale koszt pozostałej części wzrósł. Onet podaje inny okres spadku zysku, od kwietnia do września, i zaznacza, że od marca, wraz z wygasaniem kontraktów, zabezpieczenie spada do 25 proc.
Wzrost cen wynika z wojny USA i Izraela z Iranem, która ograniczyła podaż paliw z Zatoki Perskiej. Onet informuje, że w poniedziałek ropa tanieje najszybciej od sierpnia, ale wciąż kosztuje 108 dol. za baryłkę. O'Leary sprzeciwia się też brytyjskiemu wymogowi stosowania co najmniej 10 proc. zrównoważonego paliwa lotniczego do 2030 roku, najsurowszemu tego typu wymogowi na świecie, mimo że w Wielkiej Brytanii takiego paliwa się nie produkuje.
Co to oznacza dla pasażerów
Dla podróżujących najważniejsze jest to, że ceny biletów w Europie mogą wzrosnąć w kolejnym sezonie, a linie będą ograniczać koszty. Źródła nie podają konkretnych stawek na przyszły rok, a słowa o podwyżkach są prognozą szefa przewoźnika. Ryanair zapowiada też ograniczenie rekrutacji i większe wykorzystanie sztucznej inteligencji w działach wsparcia, a według RMF24 cięcia mają trwać do lata 2027 roku.