Częstochowa odwołała prezydenta Matyjaszczyka i całą radę miasta. 97 proc. głosów za
Mieszkańcy Częstochowy w niedzielnym referendum odwołali prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka oraz radę miasta. Miasto czeka teraz rząd komisaryczny, a przedterminowe wybory dopiero zostaną zaplanowane.
Mieszkańcy Częstochowy zdecydowali w referendum o odwołaniu prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka z Nowej Lewicy oraz rady miasta. Jak podaje delegatura Krajowego Biura Wyborczego, frekwencja przekroczyła wymagany próg, a dane z 134 spośród 135 obwodów potwierdzają wynik. W głosowaniu wzięło udział 51 863 osób.
Według KBW za odwołaniem prezydenta opowiedziało się 97 proc. głosujących. Próg ważności w jego sprawie wynosił 46 625 głosów. W sprawie rady miasta w niedzielę wypowiedziało się 51 844 osób, z czego 96,2 proc. poparło odwołanie. Próg dla rady to 48 754 głosy. Progi obliczane są jako trzy piąte liczby osób, które wzięły udział w wyborze prezydenta w drugiej turze i w wyborze rady miasta.
Dlaczego doszło do referendum
Od ośmiu miesięcy Matyjaszczyk nie mógł pełnić obowiązków, wchodzić do urzędu ani kontaktować się z pracownikami, bo obowiązywały go sankcje prokuratorskie. Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało go 25 lutego. Prokuratura zarzuca mu przyjęcie co najmniej 40 tys. zł w zamian za zmiany w budżecie miasta, które miały pomóc jednemu z przedsiębiorców w zdobyciu zamówienia publicznego, oraz przyjęcie od wielu osób korzyści na łączną kwotę nie mniejszą niż 129 tys. zł. W tej sprawie zarzuty usłyszało ponad 20 osób, w tym kilku przedsiębiorców i dwaj radni z Lewicy i KO.
Inicjatorzy referendum zarzucali prezydentowi także nepotyzm. Wskazywali, że jego żona stanęła na czele Biura Ładu Korporacyjnego, które p.o. prezydenta zlikwidował kilka tygodni temu. Mówili też o zadłużeniu miasta i braku kluczowych inwestycji, na przykład stadionu Rakowa. Władze miasta odpowiadały, że zadłużenie Częstochowy wobec budżetu jest niższe niż w wielu dużych miastach. Matyjaszczyk twierdzi, że padł ofiarą pomówień i nie przyznaje się do winy.
Co dalej z miastem
Odwołanie oznacza rządy komisaryczne. Do czasu przedterminowych wyborów prezydenta i rady miasta Częstochową będzie zarządzał komisarz wyznaczony przez premiera. Pełnomocnik inicjatywy referendalnej Marcin Nocoń przed głosowaniem wysłał do Donalda Tuska list z prośbą, by komisarzem nie został nikt z dotychczasowego układu władzy. Jak tłumaczył, rada, w której większość ma koalicja Lewicy z KO, dała prezydentowi wotum zaufania mimo zarzutów korupcyjnych.
Premier Donald Tusk skomentował wynik w poniedziałek. Według TVN24 powiedział, że może wyrazić satysfakcję, bo mieszkańcy mieli podobną opinię jak prokuratura i CBA. Dodał, że w Częstochowie nikt Matyjaszczyka nie bronił. Nocoń ocenił z kolei, że w mieście zadziałał efekt Łukasza Gibały.
Co to oznacza dla mieszkańców
Dla mieszkańców najbliższe miesiące oznaczają zmianę w zarządzaniu miastem bez wybranych władz. Źródła nie podają jeszcze terminu przedterminowych wyborów ani nazwiska komisarza. Wiadomo natomiast, że decyzje o inwestycjach i budżecie będą podejmowane w trybie komisarycznym do czasu wyboru nowych władz.