Dron spadł na Łotwie przy granicy z Rosją. Alarm w Polsce był prewencyjny, bez naruszenia przestrzeni
W nocy z poniedziałku na wtorek dron spadł w północno-wschodniej Łotwie, niedaleko granicy z Rosją, a NATO poderwało myśliwce. W Polsce alert RCB i gotowość lotnictwa wynikały z rosyjskiego ataku na Ukrainę; wojsko nie zauważyło naruszenia polskiej przestrzeni.
Dron spadł w nocy z poniedziałku na wtorek na terenie gminy Balvi w północno-wschodniej części Łotwy, niedaleko granicy z Rosją. Jak podało dowództwo łotewskich sił zbrojnych, poszukiwania obiektu trwają. Według agencji LETA, cytowanej przez kilka redakcji, o godzinie 0:10 czasu lokalnego służby wysłały przez sieć telefonii komórkowej alert o potencjalnym zagrożeniu dla przestrzeni powietrznej. Mieszkańcy zostali poproszeni o pozostanie w domach, a myśliwce NATO patrolujące niebo nad krajami bałtyckimi zostały poderwane.
To nie pierwszy taki przypadek na Łotwie w tym roku. Wcześniej, w maju, dron uderzył w magazyn paliw, którego nie wykryły radary. Po tym incydencie dymisję złożył minister obrony Andris Spruds, a cała sprawa doprowadziła do upadku rządu Eviki Siliny.
Co działo się w Polsce
Tej samej nocy Rosja przeprowadziła zmasowany atak powietrzny na Ukrainę. Jak podało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, w związku z tym uruchomiono siły i środki Systemu Obrony Powietrznej RP. Wojsko podkreśliło, że działania miały charakter prewencyjny i dotyczyły zwłaszcza rejonów przygranicznych.
Około godziny 6 Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało alert do mieszkańców części województw lubelskiego i podkarpackiego. Komunikat mówił o rosyjskim ataku na Ukrainie i o podniesieniu gotowości systemu obrony powietrznej. Działania wojska zakończyły się około godziny 7. Jak przekazało wojsko, nie zaobserwowano naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, a RCB poinformowało, że na terenie Polski nie ma zagrożenia. Polska Agencja Żeglugi Powietrznej ostrzegła przed możliwymi opóźnieniami startów i lądowań na lotniskach w Lublinie i Rzeszowie.
Co to oznacza dla mieszkańców
Dla mieszkańców Polski najważniejsze jest to, że nocny alarm nie wymagał ewakuacji ani zamykania miejscowości, a wojsko i RCB przekazały, że zagrożenia na polskim terytorium nie stwierdzono. Źródła nie podają jednak, czym dokładnie był spadły obiekt ani kto go wysłał. Łotewskie śledztwo i poszukiwania szczątków trwają, a wiadomo tylko, że incydent dotyczy przestrzeni powietrznej państwa NATO leżącego blisko granicy z Rosją.