Potajemne ataki USA na Iran. Trump: od miesięcy nie walczymy
Według „New York Timesa” i „Wall Street Journal” Waszyngton prowadzi serię ograniczonych nalotów na Iran, o których publicznie nie mówi. Poniedziałkowy atak na wyspę Keszm ma być jednym z nich, a wcześniejsze zapowiedzi Trumpa wskazywały na coś zupełnie innego.
Z ustaleń amerykańskich mediów wynika, że poniedziałkowe uderzenie na wyspę Keszm w cieśninie Ormuz nie było pojedynczym zdarzeniem. „New York Times”, rozmawiając z anonimowymi urzędnikami USA, podaje, że od kilku tygodni wojsko przeprowadza nowe ataki na Iran, choć w wyraźnie mniejszej skali. „Wall Street Journal” donosi natomiast, że to kolejny atak przeprowadzony w tajemnicy, mimo wcześniejszych zapewnień prezydenta Donalda Trumpa.
Co mówi Biały Dom i jak tłumaczą się urzędnicy
Trump w poniedziałek stwierdził, że konflikt nie eskaluje. – Mieliśmy wojnę z Iranem. Wygraliśmy. Poza tym nie wiem, co tu nazywasz wojną, bo od miesięcy nie walczymy – mówił dziennikarzom. Część rozmówców „NYT” tłumaczy jednak, że działania są konieczne do obrony. Jeden z nich twierdzi, że irański Korpus Rewolucji Islamskiej wystrzelił pocisk w kierunku amerykańskiego myśliwca, który odpowiedział ogniem. Inne źródło mówi o pojedynczych uderzeniach, których celem ma być kontrola sytuacji w cieśninie Ormuz i ochrona przepływających statków. Żaden z informatorów nie wypowiedział się jednak oficjalnie.
Irańskie media państwowe podały z kolei, że na Keszmie doszło do pięciu eksplozji. Wyspa jest strategicznym obiektem wojskowym w północnej części cieśniny, gdzie znajduje się podziemna baza rakietowa i baza marynarki wojennej. Portal Onet zwraca uwagę, że Trump zapowiadał możliwość wznowienia bombardowań dopiero po wyborach 3 listopada, a atak nadszedł wcześniej, w poniedziałek wieczorem. Według wcześniejszych doniesień mediów zmianę stanowiska miały poprzedzać rozmowy z premierem Izraela Binjaminem Netanjahu, który miał naciskać na wznowienie ataków.
Napięcie wokół Iranu i co dalej
Najwyższy przywódca Iranu Modżtaba Chamenei miał w sobotę ostrzec, że na poważniejszy atak Teheran odpowie „bez ograniczeń geograficznych”. Wiceprezydent J.D. Vance przyznał, że Stany Zjednoczone mają do dyspozycji zarówno opcje militarne, jak i niemilitarne, a sytuacja zrobiła pewne postępy. Dodał, że zobaczy się, czy uda się zrobić więcej.
Warto zaznaczyć, czego nie wiadomo. Źródła nie podają oficjalnego potwierdzenia Pentagonu co do skali i przebiegu operacji, a obie strony przedstawiają odmienne wersje tego, kto zaczął wymianę ognia. Materiały nie mówią też wprost, jaki wpływ te działania mogą mieć na rynek ropy, który śledzi cieśninę Ormuz. Do czasu oficjalnych komunikatów warto traktować szczegóły jako doniesienia mediów, a nie ustalony bilans.
Według relacji „NYT” kolejne decyzje zależą od tego, czy napięcie w cieśninie się utrzyma. Jeśli nalotów będzie więcej, presja na Waszyngton, by przyznać się do nich publicznie, prawdopodobnie wzrośnie.