czwartek, 29 października 2026
Warszawa 9°CEUR 4,41USD 3,96

68 ofiar pod Toledo. Związkowcy alarmowali o bezpieczeństwie na długo przed tragedią

Co najmniej 68 osób zginęło w zderzeniu pociągów pod Urdą w prowincji Toledo. Jak podaje Onet, związek SEMAF wzywał do protestu już w połowie października, a pracownicy Renfe zapowiedzieli na czwartek strajk, którego jednym z powodów są obawy o bezpieczeństwo.

2 min czytania
Pociąg dużych prędkości na torach
Fot. Ryan Lu / Unsplash

Po zderzeniu dwóch pociągów dużych prędkości w miejscowości Urda, w środkowej Hiszpanii, bilans ofiar śmiertelnych wynosi co najmniej 68 osób, a ponad 50 zostało rannych. Wśród zabitych jest Fatima Banez, była minister pracy i opieki społecznej z ramienia opozycyjnej Partii Ludowej, co potwierdziła ta partia. Do wypadku doszło w środę przed godziną 9 rano na trasie Madryt–Sewilla.

Co według wstępnych ustaleń zawiodło

Z relacji mediów wynika, że w czasie awarii systemu informatycznego na torze stał pociąg prywatnego przewoźnika Iryo. Przed nim pojawiło się czerwone światło. Pociąg AVE państwowej spółki Renfe dostał jednak zgodę na dalszą jazdę, mimo że przed nim stał inny skład. Minister transportu Oscar Puente określił tę decyzję jako „niewytłumaczalną” i powiedział na konferencji prasowej, że przyczyną mógł być błąd człowieka. Bankier.pl, powołując się na PAP, pisze o złamaniu protokołu. Onet dodaje, że zgodę miało wydać centrum zarządzania ruchem w Madrycie, i zaznacza, że śledczy skupiają się właśnie na tej decyzji.

Onet, powołując się na niemiecki dziennik „Bild”, opisuje wcześniejsze ostrzeżenia. Związek SEMAF w połowie października wezwał do protestu i wysunął postulaty: poprawę bezpieczeństwa ruchu, lepsze zarządzanie sytuacjami kryzysowymi, bardziej niezawodną konserwację oraz zwiększenie zatrudnienia. Związkowcy zarzucają kolei, że nie wywiązała się z wcześniejszych porozumień. Kolej odpiera te zarzuty i twierdzi, że zrealizowała swoje zobowiązania w zakresie swoich kompetencji. Onet zaznacza jednak, że na razie nie wiadomo, czy wskazane przez związek braki miały związek z katastrofą.

Protest w Madrycie i polityczna presja

W środowy wieczór przed ministerstwem transportu w Madrycie zebrało się, według PAP i Interii, około 1,5 tys. osób. Protest był skierowany przeciwko rządowi premiera Pedro Sancheza oraz ministrowi Puente. Jak podaje Interia, demonstranci mieli transparenty przedstawiające polityków jako przestępców, a część odpaliła race. Policja, jak podaje TVE, użyła gazu łzawiącego. Według RMF24 uczestnicy demonstracji, wśród których dominowali zwolennicy skrajnej prawicy, nie zamierzali się rozchodzić, a napięcie utrzymywało się do późnej nocy.

To druga poważna katastrofa kolejowa w Hiszpanii w tym roku. W styczniu w pobliżu Adamuz w prowincji Kordoba wykoleił się pociąg Iryo, a następnie doszło do zderzenia z pociągiem Alvia. Według większości źródeł zginęło wtedy 45 osób, a 122 zostały ranne. Onet podaje inne liczby: 46 zabitych i 152 rannych. Opozycja, w tym Partia Ludowa i Vox, po styczniowej tragedii krytykowała rząd za zaniedbania w infrastrukturze kolejowej.

Co to oznacza dla podróżnych

Dla pasażerów w Polsce ta sprawa jest ważna przede wszystkim jako przypomnienie, jak duże znaczenie mają systemy sterowania ruchem i procedury awaryjne. Na razie nie ma informacji o bezpośrednim wpływie na połączenia poza Hiszpanią. Śledztwo ma wyjaśnić, czy zawiodła decyzja w centrum zarządzania ruchem, czy także wcześniejsze braki, na które wskazywał związek zawodowy. Do wyjaśnienia pozostaje też kwestia strajku zapowiedzianego przez Renfe na czwartek.

Więcej o samej katastrofie i jej okolicznościach znajdziesz w naszych materiałach: 68 ofiar pod Toledo. Minister: pociąg ruszył mimo czerwonego światła oraz Zderzenie pociągów pod Toledo. Hiszpańskie media: to możliwy błąd człowieka.

Udostępnij Facebook X WhatsApp

Więcej z działu Świat

wszystkie →