Rosyjski atak na szkołę w Komyszuwasze. Zełenski: bomby spadły na schron z ludźmi
Rosyjskie bomby lotnicze trafiły w szkołę w Komyszuwasze w obwodzie zaporoskim, gdzie wydawano pomoc humanitarną. Według ukraińskich władz zginęło co najmniej 18 osób, a później bilans wzrósł do 24.
Rosjanie zbombardowali w poniedziałek miejscowość Komyszuwacha w obwodzie zaporoskim na południowym wschodzie Ukrainy. Jak poinformował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w serwisie X, atak był wymierzony w szkołę, która była wykorzystywana do dystrybucji pomocy humanitarnej. Miejscowość miała być ostrzeliwana bombami lotniczymi od rana.
Dwa uderzenia i schron
Według relacji Zełenskiego po pierwszym nalocie nastąpiło kolejne uderzenie, w którym zrzucono dziewięć bomb. Miały one trafić bezpośrednio w schron, w którym przebywali ludzie. Prezydent napisał, że rosyjskie wojska nie mogły nie wiedzieć, iż w tym miejscu mieszkańcy, którzy pozostali w miejscowości, co tydzień odbierali pomoc humanitarną.
Początkowo Zełenski podał, że zginęło 18 osób, a pięć zostało rannych. Jak przekazały później ukraińskie służby, bilans zabitych wzrósł do 24 osób. Z kolei lokalne władze, cytowane przez serwis Onet, poinformowały, że po ataku 27 osób pozostaje zaginionych. Źródła podają więc różne liczby i nie są jeszcze znane ostateczne dane. Na miejscu trwa akcja ratunkowa i poszukiwania kolejnych poszkodowanych, w której uczestniczą wojsko, służby ratownicze i wyspecjalizowane jednostki.
Reakcja Kijowa i sytuacja na froncie dyplomatycznym
Zełenski ocenił, że atak to „kolejny dowód na to, że Moskwa nie jest zainteresowana deeskalacją konfliktu”. Odnosząc się do wcześniejszej operacji humanitarnej w Oleszkach, stwierdził, że po niej pojawiła się szansa na kolejne kroki w kierunku pokoju, a takie ataki dają według niego przeciwny sygnał. Prezydent wezwał świat do „silnej i zdecydowanej odpowiedzi” i wsparcia dla Ukrainy.
Co to oznacza
Atak dotyczy ludności cywilnej w regionie, w którym pomoc humanitarna jest jedynym wsparciem dla części mieszkańców. Dla czytelników w Polsce oznacza to kolejną ofiarę cywilną w wojnie toczącej się za wschodnią granicą NATO. Na razie nie ma informacji o reakcji Rosji na zarzuty ani o dalszych decyzjach międzynarodowych w tej sprawie. Będziemy uzupełniać tekst, gdy pojawią się oficjalne dane o ofiarach.