Komendant Boroń: działania pod TK były zgodne z prawem. Związkowcy chcą wyjaśnień
Komendant główny policji Marek Boroń zapewnia, że działania funkcjonariuszy pod Trybunałem Konstytucyjnym były zgodne z prawem. Policyjna Solidarność domaga się publicznego stanowiska i wskazuje na wątpliwości prawne zgłaszane przez policjantów.
Komendant główny policji gen. insp. Marek Boroń w niedzielę skierował do funkcjonariuszy list, w którym odnosi się do krytyki działań policji wokół Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Jak podaje komendant, wszystkie ostatnie czynności policji na miejscu były zgodne z obowiązującymi przepisami. Według niego obecność mundurowych była potrzebna, by chronić zarówno osoby znajdujące się w budynku, jak i tysiące zgromadzonych przed nim.
Boroń przypomniał, że zadaniem policji nie jest oceniać funkcjonowania Trybunału, lecz realizować zadania wynikające z ustawy o Policji. Zapowiedział, że bierze pełną odpowiedzialność za kierowanie działaniami na miejscu i nie pozwoli, by ktokolwiek z podwładnych poniósł przez to odpowiedzialność niezgodną z prawem. Podkreślił też, że policja „nie jest stroną żadnego sporu”, lecz gwarantem bezpieczeństwa.
Mobilizacja i pismo, które wywołało pytania
Osobny wątek listu dotyczy pisma zastępcy komendanta, nadinsp. Tomasza Michułki, z 29 października. Dokument dotyczy utrzymania od 2 do 8 listopada w gotowości do natychmiastowego wyjazdu oddziałów prewencji i samodzielnych pododdziałów prewencji. Jak przekonuje Boroń, treść pisma nie ma związku z wydarzeniami przy Trybunale ani z innymi zgromadzeniami w kraju. Decyzję uzasadnił zagrożeniami dla bezpieczeństwa państwa, zwłaszcza na wschodniej granicy, oraz możliwymi aktami sabotażu i dywersji wobec infrastruktury krytycznej. Komendant napisał też, że nie zgadza się na podważanie poczucia bezpieczeństwa w kraju.
Policyjna Solidarność chce stanowiska komendanta
Związek Zawodowy Policyjna Solidarność w otwartym liście, podpisanym przez przewodniczącego Rady Krajowej Jacka Łukasika, zwraca się do Boronia o publiczne określenie stanowiska policji wobec wydarzeń przy TK. Związkowcy piszą o wątpliwościach prawnych zgłaszanych przez funkcjonariuszy z różnych garnizonów. Wymieniają m.in. niewpuszczenie parlamentarzystów na teren Trybunału oraz sytuację z udziałem prezydenta, który – jak napisano – musiał przeciskać się przez kordon policji. Zauważają też, że w zabezpieczeniu protestu uczestniczyli w większości młodzi policjanci o niewielkim doświadczeniu.
Związek odwołuje się także do pisma Michułki, w którym – według jego relacji – policjanci prewencji mieli mieć przy sobie m.in. pistolety maszynowe. Zdaniem Solidarności może to świadczyć o wcześniejszym planowaniu działań, konsultowanych z kierownictwem policji. Komendant tej interpretacji zaprzecza. Związkowcy informują również o niepokoju wśród policjantów i ich rodzin oraz o obniżonych morale, które ich zdaniem mogą osłabić bezpieczeństwo wewnętrzne. Ponownie apelują do Boronia, by zabrał głos „niezwłocznie”.
Co to oznacza dla czytelnika
Dla zwykłego obywatela najważniejsze jest pytanie, czy policja pozostaje neutralna w sporze o Trybunał i kto odpowiada za jej decyzje na miejscu. Na razie strony mają odmienne oceny: komendant mówi o pełnej zgodności z prawem, związek o wątpliwościach, które – jak pisze – zgłaszają funkcjonariusze. Z przekazanych materiałów nie wynika, czy sprawą zajęła się prokuratura lub inny organ kontrolny. Otwarte pozostaje też to, czy komendant odpowie na apel związku. Wcześniejszy przebieg nocy pod Trybunałem opisaliśmy w osobnym tekście: Noc w TK: wejście prezydenta, przepychanki i cztery zatrzymania. Co wiemy.